Co wbrew biurokracji Brukselskiej chcą Europejczycy że starej Europy pokazał Brexit.
Co chcą biurokraci pokazał natomiast Barroso zatrudniony w Goldman Sachs.
Demokracja jak widać generalnie przeszkadza pasozytniczej elicie. Kraje, ktore zdecydowanie do UE nie pasuja (usiluja tylko wyciagac pieniadze, a nie uznaja europejskich zasad i wartosci) wczesniej, czy pozniej zostana wyeliminowane.
I w pierwszej kolejnosci moze to czekac takie kraje jak Polska, Wegry i Slowacja...Europejczycy za największe problemy uważają sprawy ekonomiczne, terroryzm i migrantów.Bruksela wszystkie te tematy podejmuje...'
Postepowanie Brukseli w owych problemach przypomina gaszenie pozaru benzyna.Dzialania Merkel swietnie zas opisuje definicja szalenstwa stworzona przez Einsteina: 'robic wciaz to samo i oczekiwac roznych rezultatow.'Nie dziwie sie braku solidarnosci 'nowej Unii'z takimi przywodcami.
Nawiasem mowiac-premier Luksemburga jest mezczyzna i okreslenie 'wezwala' jest bardzo obrazliwe. Swiadczy raczej o homofobii ,ktory wszak okresla sie mianem obroncy tolerancji. I to nie on 'wezwal',tylko jego minister spraw zagranicznych.. "W interesie Rosji pod rządami Putina leży osłabienie Unii przez podsycanie w niej wewnętrznych sporów i atmosfery zniechęcenia, szczególnie wśród jej obywateli."
Jest to czesto powtarzany frazes, ktorego dotychczas nik nie udowodnil - trudno brac takie stwierdzenia "na wiare". Zwazywszy, ze UE jest glownym partenerm handlowym Federacji Rosyjskiej, trudno sobie wyobrazic chec wprowadzenia zamieszania i niepwenosci w Europie jako korzystny dla FR.
Co do problemow Europy, polecam lekture ksiazki ( "And the Weak Suffer What They Must?") bylego ministra finansow Grecji, w ktorej mozna znalezc odpowiedzi co do niektorych przyczyn obecnego stanu rzeczy. Niektore z przyczyn nie sa nowe, mozna nawet powiedziec, ze istnialy od zarania czyli od dziesiecioleci, inne nowsze, jak strefa euro w obecnej postaci i w oparciu o istniejace reguly, jest wynikiem konkretnych partykularnych dzialan politycznych, nie zas jakiej "paneuropejskiej wizji". Poza tym deficyt demokracji w EU jest calkiem ewidentny i nie nalezy dziwic sie swoistemu buntowi spolecznemu, ktory nazywajac populizmem, ruchem antyeuropejskim czy tez przypisujac konszachty z Putinem ( w swietle owych "rewelacji"mozna domniemywac, ze prezydent Rosji chyba nie ma czasu zajac sie sprawami Rosji) probuje sie "zamiesc pod dywan". Tyle jesli chodzi o stawianie czola problemom. Moje uszy wsłuchane w relacje na ten temat odbierają to nieco inaczej. Tak obóz starej jak i nowej Unii chce radykalnych zmian.

"Nowa Unia", w tym Polska, chce Unii SUWERENNYCH ojczyzn bez zobowiązań, ale z gwarancją sutych dotacji unijnych. "Stara Unia" chce głębszej integracji, czyli coś w rodzaju Federacji Europejskiej z wspólnym rządem i armią; jest to również radykalne!. Federacja Europejska wymagalaby solidarnosci bogatych czlonkow federacji z biednymi,a takze prowadzenia jakies sensownej, wspolnej polityki zagranicznej i obronnej.Tymczasem Bruksela najpierw odmowila wszelkiej pomocy borykajacymi sie z kryzysem krajami poludniowej Europy (Grecja,Hiszpania),teraz zas chce otworzyc granice dla zalewu nielegalnych imigrantow z krajow islamskich. To nie jest integracja,to jest proba samobojcza.Obecni przywodcy starej Unii z Merkel na czele sa kompletnie oderwani od rzeczywistosci i nie mieliby pojecia jak owa 'Federacja' zarzadzac.
No i wiadomo dlaczego Polska szczyci się być w Nowej Unii, tak jak za czasów agresji na Irak szczyciła się być w tej Nowej Europie, jak przyjaciel Polski, Donald Rumsfeld, europejskich sojuszników nazywał.
Polska nie dorosła do odpowiedzialnej współpracy na arenie europejskiej, a szczegonie już pod butem PiSu; cosik w tym powiedzeniu "Polaczek cwaniaczek" musi być.